8.8.16

Confused


Czegoś bardzo chcę, dążę do tego całą sobą i wierzę, że kiedy już to osiągnę, to będę naprawdę szczęśliwa. Oczekuję, robię co mogę, znów oczekuję i... Kiedy w końcu jest to w zasięgu ręki, ja mam wątpliwości. Boję się po to sięgnąć, uciekam, nie chcę się zaangażować, bo nie wiem czy faktycznie jestem na to gotowa. Tracę całą pewność, którą towarzyszyła mi na samym początku.
To tak jakby wystartować w biegu, a na kilka metrów od mety zatrzymać się i zastanawiać czy faktycznie chcemy ukończyć ten wyścig. Brzmi paradoksalnie, prawda?



A ja ostatnio jestem zagubiona i tak naprawdę sama nie wiem, czego chcę i co jest dla mnie dobre. W moim życiu właśnie następuje przełomowy moment, niedługo wyprowadzam się do Krakowa i zaczynam samodzielne życie. Już od października dołączę do grona studentów chemii medycznej  i niby to jest coś, co mnie interesuje, ale z drugiej strony mam wątpliwości czy dam sobie radę, czy to okaże się dobrą decyzją. Może za dużo myślę o przyszłości i za bardzo skupiam się na tym, co odległe i na co w gruncie rzeczy już teraz nie mam zbyt wiele wpływu. 


I okej, staram się mówić sobie, by żyć tymi najdłuższymi wakacjami, cieszyć się z tego co mam teraz i nie planować za bardzo, nie przejmować się na zapas przyszłością, bo jak będzie to będzie i wszystko samo się jakoś ułoży. Jak nie tak, to inaczej. 
Jednak pewnie sami wiecie, że to nie jest takie łatwe, że to nie wystarczy. Myślę, że takie zagubienie jest stosunkowo normalne i nie tylko ja przez to przechodzę. Mimo to ten argument stanowi jak dla mnie słabe pocieszenie, ponieważ nie jestem osobą, która czerpie radość z tego, że ktoś też ma pod górkę :)





A jak wyglądały Wasze doświadczenia związane z rozpoczęciem studiów? Też mieliście wątpliwości i czuliście się zagubieni?

21.7.16

CIY: Ciasto truskawkowo-rabarbarowe

Muszę Wam się przyznać, że co jak co, ale mam słabość do owocowych ciast. Kruchy spód i soczyste owoce to właśnie to, co lubię! Dlatego dzisiaj chciałabym pokazać Wam ciasto, które upiekłam jak jeszcze był sezon na truskawki. Owoce te połączyłam z rabarbarem i powiem Wam, że moim zdaniem to najlepsze z możliwych połączeń - po prostu niebo w gębie :)


SKŁADNIKI NA KRUCHE CIASTO:
- 4 szklanki mąki
- cały proszek do pieczenia
- pół szklanki cukru
- 4 jajka
- kostka margaryny

Truskawki i rabarbar posłodziłam, odcedziłam sok i dodałam mąki ziemniaczanej, aby z powodu nadmiaru wody nie wyszedł zakalec.
Piekłam ok 30-40 min w 180 stopniach :)

Niewiele pracy, ale jakie efekty! Smacznego ;*








A jakie jest Wasze ulubione ciasto? ;)


I jeszcze na koniec małe zadanie: podaj dwie z trzech cen wybranych przeze mnie truskawkowych t-shirtów, a ja polecę kilka blogów w jednym z przyszłych postów ;)
         $ klik                                $ klik                                  $ klik



4.7.16

Biżuteria handmade - nowości


Ponieważ w ostatnim tygodniu dopadła mnie jakaś taka mała wena i stworzyłam trochę modelinowych (i nie tylko) nowości, to postanowiłam je dzisiaj Wam pokazać. Tak naprawdę możecie zobaczyć je przedpremierowo, bo na moim sklepiku (klik) z biżuterią handmade jeszcze nie wszystkie z nich się pojawiły :)
Jestem ciekawa, co najbardziej Wam się spodoba ;)













Lubicie biżuterię handmade?

28.6.16

LATA 90-te: modowe hity


Jak wiadomo, moda zatacza kręgi i niewątpliwie zawsze powraca, to pewne. W aktualnie panujących trendach można dostrzec wiele inspiracji z lat 90-tych, co właśnie skłoniło mnie do napisania tego posta. Choć oczywiście nie wszystkie elementy stylu panującego w tamtych latach przypadły mi do gustu, to jednak uważam, że był naprawdę ciekawy i inspirujący.
Szczególnie upodobałam sobie spódniczki zapinane na guziki, krótkie topy no i oczywiście osławione mom jeans. Mimo to jakoś nie potrafię wyobrazić sobie siebie w tych ostatnich - myślę, że niezbyt by do mnie pasowały, natomiast na kimś bardzo mi się podobają. 
A tak dla kontrastu czymś, co mnie nie przekonuje w modzie z lat 90-tych, jest bandana. Nie wiem dlaczego, ale jakoś nie potrafię się do niej przekonać i z pewnością bym jej nie nosiła. A no i plastikowe brokatowe sandałki również nie skradły mojego serca.
Ale koniec gadania, przejdźmy do oglądania!














A Wy co myślicie o modzie z lat 90-tych?

22.6.16

Co dałam przyjacielowi na urodziny?


Powiem Wam,  że ja chyba od zawsze miałam problem z tym, co kupować płci przeciwnej na jakieś okazje. Nigdy nie wiedziałam, co może im się spodobać i myślę, że nie byłam w tym osamotniona ;) 
Ale w tym roku wykombinowałam i skomponowałam dla mojego przyjaciela  na urodziny coś  - myślę, że - fajnego, z czego był mega zadowolony, więc pomyślałam, że pokażę Wam co to i być może zainspiruję Was do tego, byście same podarowały komuś bliskiemu coś podobnego.

Ten prezent będzie dosyć uniwersalny, bo pasuje nie tylko do płci przeciwnej, całkiem możliwe, że koleżanka również by się z niego ucieszyła (o ile nie jest na diecie :P). 
No a może ktoś z Was obdaruje nim swojego Tatę (bo nie zapominajcie, że jutro jest jego święto!). Po więcej pomysłów na prezent na Dzień Ojca, zapraszam do mojego zeszłorocznego posta - klik :)



No więc przechodząc do rzeczy... Ja w tym roku postanowiłam zrobić dla przyjaciela własnoręcznie skomponowaną i zapakowaną paczkę słodyczy. Wszystkie wybrałam z tej samej firmy (którą wiem, że lubi) no i żeby kolorystycznie wszystko do siebie pasowało :) Wszystko zapakowałam w przezroczystą folię prezentową, wrzuciłam do środka również trochę sznurka sizalowego i całość przewiązałam dwoma wstążkami.

Myślę, że ten upominek prezentuje się naprawdę uroczo i wygląda całkiem efektownie.






Dodatkowo po południu wybrałam się z nim rowerami (mieszkamy blisko siebie) na dużą hawajską pizzę, którą oboje uwielbiamy ;)

PAMIĘTAJMY, ŻEBY PODAROWAĆ BLISKIEJ OSOBIE NIE TYLKO PREZENT, ALE RÓWNIEŻ SPĘDZIĆ Z NIĄ CZAS, BO TO JEST NAPRAWDĘ WAŻNE :)



A Wam jak się podoba taki prezent? Co zwykle kupujecie płci przeciwnej na tego typu okazje?